poniedziałek, 30 stycznia 2017

Dziewczyna, którą kochałeś

Dziś dla oddechu po ostatnio podjętym trudnym temacie krótka recenzja nowej książki Wydawnictwa Znak Literanova. Przeczytajcie i... biegnijcie do księgarni! ;-)



Dawno nie czytałam książki, od której po prostu nie mogłabym się oderwać. Wreszcie się doczekałam: „Dziewczyna, którą kochałeś” Jojo Moyes to książka, przy której żal przerywać czytanie. To pierwsza książka Moyes, która wpadła mi w ręce. Słyszałam wcześniej, że ta pisarka ma już wierne grono zachwyconych czytelników i jest traktowana jako fenomen na rynku księgarskim. Teraz ja dołączam do wielbicieli pisarstwa Moyes. Na co można liczyć sięgając po „Dziewczynę, którą kochałeś”? Na świetną akcję, wyrazistych bohaterów, których się kocha lub nienawidzi, głębokie wzruszenia i to nie do przecenienia wrażenie, że obcuje się z naprawdę dobrą literaturą.
„Dziewczyna, którą kochałeś” to tytuł obrazu, który w pewien niekonwencjonalny sposób staje się głównym bohaterem książki. To ten obraz potrafi zrobić prawdziwe zamieszanie w życiu Sophie – Francuzki prowadzącej mały hotel w okupowanym przez Niemców miasteczku podczas I wojny światowej i prawie 100 lat później – w życiu Liv – młodej wdowy po wybitnym londyńskim architekcie. Co takiego ma w sobie ten obraz, że Liv jest w stanie stracić majątek całego życia, żeby tylko zatrzymać dzieło w swoim domu? Jaka jest historia obrazu i namalowanej na nim dziewczyny? Odkrywamy to na kolejnych stronach książki towarzysząc Liv w jej samotności i walce, nie tylko o obraz, ale chyba przede wszystkim o siebie i swoje prawo do szczęścia.
Po lekturze „Dziewczyny, którą kochałeś” wiem na pewno, że to nie będzie ostatnia książka Moyes, którą przeczytam.  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz